Większość nowoczesnych ogrodów to zielone pustynie. Idealnie przystrzyżony trawnik i rząd tui lub zmutowanych drzewek to krajobraz, który wymaga od nas nieustannego nakładu energii, czasu, a czasem także chemii, oferując w zamian jedynie iluzję porządku. Z perspektywy architektury regeneratywnej taki ogród, rodem z „amerykańskiego snu”, to zmniejszająca się szansa na uzdrawiającą symbiozę z naturą.
Może już czas na pożegnanie się z tego typu trawnikami i „filozofią” opartą na fasadzie, która szkodzi środowisku? Może już czas na powrót do ogrodów, które karmią i regenerują ziemię oraz życie ludzi?

Lekcja z natury: Od przesuszonej trawy do tętniącej życiem łąki
Moje podejście do projektowania ogrodów ukształtowały bezpośrednie obserwacje poczynione w Polsce, we Włoszech i w wielu innych zakątkach Europy, a także we wspomnianych Stanach Zjednoczonych. Wielokrotnie widziałem ten sam kontrast: z jednej strony ogrody intensywnie pielęgnowane, podlewane w upalne dni i często koszone, które mimo ogromnych nakładów pracy, wciąż potrzebowały zewnętrznego zasilania, by przetrwać. Z drugiej strony np. tereny, gdzie pozostawiano zmulczowaną trawę na miejscu i ograniczano koszenie.
Nawet w czasie ekstremalnych upałów, te drugie – często sąsiadujące ze sztucznie podtrzymywanymi, zraszanymi (niczym z kroplówki), zielonymi „dywanami” – stawały się samoistnymi oazami bioróżnorodności i łąkami kwietnymi. To nie był przypadek, lecz działanie Prawa Naturalnego. Zrozumiałem wtedy, że różnorodność biologiczna jest najlepszą polisą ubezpieczeniową ogrodu – tam, gdzie ekosystem jest bogaty, ryzyko plag czy całkowitego wyschnięcia praktycznie nie istnieje.
Nauka o glebie: Dlaczego monokultura wyjaławia ziemię?
Z punktu widzenia gleboznawstwa, tradycyjny trawnik to system rabunkowy. Częste koszenie i usuwanie pokosu pozbawia ziemię organicznej materii, która powinna do niej wrócić. Prowadzi to do wyjaławiania gleby, degradacji jej struktury i niszczenia sieci mikoryzowych (grzybów współpracujących z korzeniami).
Gdy zostawiamy zmulczowaną trawę, tworzymy naturalną barierę ochronną. Mulcz działa jak izolacja – gąbka, która zatrzymuje wilgoć w ziemi, obniża jej temperaturę w upały i staje się pożywką dla dżdżownic oraz pożytecznych bakterii. Naukowo udowodniono, że bogata struktura roślinna (różne długości korzeni) pozwala na lepszą retencję wody i transport minerałów z głębszych warstw gleby, czego płytki korzeń trawy nie jest w stanie dokonać.

Hortiterapia i permakultura: Ogród jako żyjące uzdrowisko
W Saluvii łączymy zasady permakultury z hortiterapią. Ogród regeneratywny projektujemy tak, by koił przebodźcowany układ nerwowy. Szum wysokich traw, zapach dzikich ziół i możliwość zbierania jadalnych owoców prosto z krzaka czy drzewka to naturalne bodźce, które obniżają poziom kortyzolu.
Zamiast walki z „chwastami”, redefiniujemy, a raczej przywracamy ich znaczenie jako ziół, które często są jednocześnie zarówno pożywieniem, jak i lekarstwem. Zapraszamy bioróżnorodność. Tworząc lasy żywnościowe i jadalne ekosystemy, zmieniamy nasze otoczenie w przestrzeń, która karmi nie tylko ciało, ale i ducha. To tutaj zachodzi uzdrawiająca symbioza: my przywracamy życie ziemi, a ona odwdzięcza się nam spokojem i obfitością bez konieczności nieustannego „zasilania” sztucznymi środkami.
Zacznij zarządzać obfitością
Przejście od „utrzymywania zieleni” do „zarządzania obfitością” to pierwszy krok w stronę architektury regeneratywnej. W ramach naszej Diagnozy analizujemy potencjał Twojego terenu, szukając sposobów na zatrzymanie wody i odbudowę życia w glebie.
Twórzmy razem przestrzeń, która sprzyja kulturze życia i regeneruje ziemię pod naszymi stopami i nas samych jednocześnie!


